ŻULESCO

  • by

Jakiś czas temu proza życia zagnała mnie na starówkę.

Akurat zaczynała się wiosna: ptaki ćwierkały, a ziemia odmarzała. Bruk jął oddawać nagromadzone zimą nieczystości i dojmujący swąd kasty marginalnej frywolnie drażnił posągowe nozdrza pana Mikołaja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *