ŚCIEMNIAAARA

  • by

14 stycznia 2021 roku był jednym z najgorszych dni w moim dotychczasowym życiu.

Poranny telefon od siostry zmroził mnie bardziej niż temperatura na zewnątrz. TATA SIEDZI W AUCIE I ZWIJA SIĘ Z BÓLU. Rozdygotane ruszyłyśmy czym prędzej, żeby mu pomóc.

Rodzice mieszkają o 40 km dalej od naszego miasta, jednak Tata regularnie wpada w interesach. Niestety tym razem musiał zatrzymać się na stacji benzynowej niemal u celu trasy. Blady, żółtawe dłonie, umęczony przeszywającym bólem brzucha. Byłyśmy bezradne. W tak patowej sytuacji pozostała tylko jedna opcja: 112.

Przywitało mnie warknięcie pana po drugiej stronie. Słucham, co jest, w czym problem. Otóż Tata zboczył z trasy i nie może ruszyć się z auta przez potężny ból brzucha. Pierwszy raz widzę go w tak złym stanie. Zjadł coś niestrawnego? Nie. Sprawa jest poważniejsza, inaczej bym nie dzwoniła. Dobra, proszę pani, ale my do bólu brzucha karetki nie wysyłamy. Ma dwie ręce i dwie nogi? Tak? To jedźcie do szpitala. Ja bym sam ojca na SOR zawiózł. Przecież nikt go nożem nie zaatakował. Ale jak chcecie, to czekajcie.

Minęła niemal godzina boleśnie napiętego oczekiwania, zanim zabrano Tatę do szpitala. Tego samego dnia był operowany w trybie pilnym. Zagrożenie życia przez pęknięte jelito.

Ot, błahostka, pani nie wymyśla.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *