Na Tinderku każdy H E J znajdzie swoją H E J K Ę

Wszak, rzekomo, niektórzy niczego i nikogo tam nie szukają.

„Hmm… Co by tu napisać…” – ciężko im opowiadać o sobie. A gdyby nawet mieli ochotę, to podły Tinder bezwstydnie szczędzi znaków w profilu. Poza tym: „chcesz wiedzieć – zapytaj”, c’nie. Ugryzą tylko wówczas, gdy zajdzie takowa potrzeba.

Niektórzy są_s z c z w a ń s i. Gdy nie styka im miejsca na bogate wynurzenia, w sukurs przychodzą ikonki. Pismo obrazkowe oficjalnie zatacza dziejowy krąg.

A przecież tyle by pisać o niepowtarzalnych pasjach tinderkowych bywalców! O dobrych książkach, dobrych filmach i Netfliksie. O sporcie, siłowni i aktywnym trybie życia. O podróżach. Wyliczanki są w pladze!

Zaiste, tłumnie rezydują tam prawdziwi mężczyźni, wiedzący czego chcą w życiu (ONS…? FWB…?). Są ogarnięci, konkretni, twardo stąpają po ziemi. A przede wszystkim definiują się jako NORMALNI (w domyśle z d r o w i_hetero) i z zasadami (domysły niejasne).

Często zdarzają się też panowie, których zasnuwa delikatna mgiełka tajemnicy. P o d o b n o zabawni, p o d o b n o przystojni. Ale, P O D O B N O, to parametry techniczne są najważniejsze! xxx cm_xx kg

Żony poszukiwane! Niezależnie od narodowości. Średnio co piąty egzemplarz to zadeklarowany poliglota. PL/ENG/DE/RUS – poziom znajomości języka na ogół niedookreślony. Zapewne jednak wystarczający, aby panowie z powodzeniem mogli przeprowadzać erotyczne pertraktacje.

Są również i tacy, którym zanadto dokucza desperacja. Płaczą w profilu nad notorycznym brakiem odpowiedzi, psioczą na niewiasty i zarzucają im ignorancję. A czemuż by nie! W końcu „i tak nikt tego nie czyta”.

|

Oooo, nie. Ktoś to jednak czyta.

Close Menu