Dzieci = ra_DOŚĆ.

J E E E B!

Spory kamień śmignął z impetem z pomostu. Niczemu i nikomu winna żaba wodna z donośnym plaśnięciem dokonała żywota.

Uchachany kuzyn kipiał z dumy. Ależ miał cela! Leżenie na plaży i lepienie babek z piasku to żadna frajda dla 8_letniego k o z a k a. Żabi_Zaułek za mostem oferował znacznie lepsze warunki do udoskonalania sadystycznych zapędów.

|

W wakacje zwykle bawiliśmy się we czwórkę. Moja siostra MadaM, sokole_oko i jeszcze jeden dwunastoletni kuzyn. Nieokiełznane dzieciaki znudzone eksploracją ośrodka wypoczynkowego i szukające mocniejszych wrażeń. W tym dwa z wybitnie upośledzoną empatią.

Kuzyni odstawili na bok martwą naturę. Poszli o level_w y ż e j. Zalesione tereny wokół domków wczasowych roiły się od żab. Niezbyt wyspecjalizowanych w obronie przed dwunogimi kreaturami o niejasnych zamiarach. Wiele z nich dało się złapać do 5_litrowej butelki wypełnionej wodą. Wiele nie zdołało zaczerpnąć powietrza, pływając pod silniejszymi towarzyszami niedoli.

Wszak tego chłopcom nie było za wiele. Rozpoczęli zabawę w biologa_zwyrola. Żabi p a c j e n c i zostali więc poddani kilku eksperymentom.

Dwaj d o k t o r z y przystąpili do_d z i e ł a. Cienki, sizalowy sznurek nader mocno zacisnął się wokół miękkiego żabiego brzuszka. Ogień z zapalniczki smalił wilgotne odnóża. Brudny nożyk topornie odciął jedną z tylnych kończyn. Jednak l i t o ś c i w i_l e k a r z e nie pozostawili kaleki samopas. Brzozowy patyczek wprost i d e a l n i e sprawdził się jako proteza, a spirytus lał się hojnie na okaleczoną resztkę kończyny. Wiadomo, sterylność w trakcie zabiegu to podstawa.

Drogie Żaby. A ja patrzyłam. Uwolniłam odrażającą, szczeniacką ciekawość. Nie stanęłam w Waszej obronie. Stałam biernie, gdy Wy bezdźwięcznie wołałyście o pomoc.

Skazuję_siebie na dozgonne wyrzuty sumienia. Bez_zawieszenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *